



Tak powinna wyglądać prawdziwa zima. Biało, mroźno i bajkowo. Wtedy sanki można wyciągnąć z piwnicy i pośmigać na łyżwach.


Moja droga do pracy w Poznaniu, którą przemierzam codziennie o poranku.


Od dłuższego czasu czułam presję wewnętrzną, że powinnam przelać myśli „na papier” czyli na bloga, którego masz teraz przed oczami mój Drogi Czytelniku. Przyznaję się bez bicia, że samodyscyplina, jeśli chodzi o mój post, polegający na nie jedzeniu słodkiego (od 11.11 nie jadłam aż do 24.12) był łatwiejszy niż zmotywowanie się do stworzenia tej treści. Doszłam do wniosku, że jednak lubię pisać na konkretny temat, a nie na zasadzie byle coś wstawić bo wypada i tym samym generować ruch w sieci. Wolę żeby to była jakość, a nie ilość. Częstotliwość i powtarzalność stosuje się poprzez publikowanie relacji w mediach społecznościowych. Tam, gdy znikasz ludziom, nawet powoli, dzień po dniu, przestajesz się liczyć. Tak też działają algorytmy. Za wstawiane posty, rolki, relacje, jest się później nagradzanym tym, że nasze treści, wyświetlają się już nie tylko naszym obserwatorom, ale również innym, którzy nas jeszcze nie obserwują. Z jednej strony jest to przydatne, że możemy zobaczyć jak wzrasta lub maleje nasza popularność wśród obserwatorów, a z drugiej (dla mnie przynajmniej) jest to coś, co stresuje i wpływa na poczucie wartości. Później wiele godzin spędzamy w Internecie, przewijając treści na profilach innych osób, lajkując im posty, sami publikując cokolwiek, po to, żeby nie zniknąć.


Nie doceni prywatności ten, kto nigdy jej nie stracił. Nie zrozumie presji społecznej ten, kto nigdy nie musiał jej sprostać.
Powyższy cytat to tak trochę przekornie bo rozpoznawalna jeszcze nie jestem 🙂 (ale wszystko przede mną:), nie narzekam też na nadmiar czytelników mojego bloga i obserwatorów na Instagramie, jednak mam świadomość, że niektórzy z Was tu zaglądają i choćby z tego względu dobrze by było, żebym przynajmniej raz w miesiącu coś tu naskrobała.


Pomijam brak czasu, który związany był z tworzeniem wianków, stroików świątecznych, warsztatami słowiańskimi, do których zawsze trzeba się przygotować. Nie wystarczy spakować materiały na zajęcia i być fizycznie obecną na sobotnim wydarzeniu, które cyklicznie dla Was organizujemy z Heleną. 10 stycznia 2026 r. będziemy miały nowy temat: haftowanie metodą Punch Needle, który zrealizuje z Uczestniczkami Karolina o pseudonimie Pixel. Jest świetna w dzierganiu. Zresztą na Instagramie można podziwiać jej prace (pixeldzierga). Miałam taki fajny pomysł na koniec roku, żeby na świątecznych warsztatach wręczyć Wam kalendarze, z moimi wiankami na każdy miesiąc, ale się nie wyrobiłam i kalendarz jest jeszcze w fazie tworzenia. Gdybym się spięła, myślę, że w kilka dni byłby gotowy i na dobre zagościł na nie jednej Waszej ścianie. Spróbuję znaleźć siłę w sobie i to zrealizować. Teraz jak już powiedziałam publicznie A to trzeba powiedzieć B:) Motywowałam kolegę, żeby zdążył wydać swój kalendarz ze zdjęciami przyrody, którą fotografuje, a sama się nie wyrobiłam. Tak to już jest, a szewc przecież bez butów chodzi. Prawda?















W tym roku zrobiłam rekordową liczbę wianków, siedząc często do późnych godzin nocnych, a rano trzeba było wstawać do pracy. Najważniejsze, że wywiązałam się z wszystkiego i nikogo nie zostawiłam bez wianka/stroika. Łatwo nie było, przyznaję. Zieleni zostało mi jeszcze dużo na balkonie więc jak ktoś będzie chciał ozdobić dom na nowy rok to zapraszam, coś wymyślimy:) Trendy w dekoracjach bożonarodzeniowych, zmieniają się co roku: obecnie chyba brązy i beże, niebieski i bordowy jest na topie, jednak dla większości z Was wystarczyła tzw. klasyka: zieleń, czerwień, złoto. Pozostajecie wierni tradycyjnym kolorom Świąt. W sumie mnie to cieszy. W sklepach jak zwykle wariactwo. 3 niedziele handlowe pod rząd, za to pierwszy raz od bardzo dawna, w Wigilię były zamknięte sklepy, i bardzo dobrze. Zawsze było mi żal sprzedawców (nie mówię o właścicielach sklepów, bo oni sami decydują o tym, czy sprzedawać tego dnia czy nie).












W Boże Narodzenie wszystkie drogi prowadzą do domu. (Marjorie Holmes)


Przyznaję, że byłam bardzo zmęczona i to na różnych płaszczyznach. Fizycznie permanentnie niewyspana, co chwilę z czymś się nie wyrabiałam, w pracy zawodowej też mieliśmy terminy, z których należało się wywiązać. W sumie po Świętach będziemy jeszcze domykać pewne sprawy. Naturalne więc, że i psychicznie byłam przeciążona. Dopiero w Wigilię porządnie się wyspałam, zapominając na dobre o czymś takim jak budzik. Tak sobie myślę, że świadomość tego, że możemy zwolnić na chwilę, wiedząc, że niczego nie musimy, to najlepszy reset dla mózgu. Jest 26 grudnia, siedzę pod kocem, popijam zieloną herbatę w kubku, który dostałam na Boże Narodzenie, słucham ścieżki dźwiękowej z filmu „Ostatni Mohikanin” i wiem, że nikt ani nic mnie nie goni. Później, jak skończę pisać, zejdę pewnie na dół i obejrzę coś z rodziną w telewizji. Na co dzień nie korzystam w ogóle telewizora, ale w takim czasie jak teraz, traktuję oglądanie filmu, jako formę spędzenia czasu z bliskimi, gdyż wiem, że u nich oglądanie tv, wiadomości ze świata, czy programów popularno-rozrywkowych, to codzienność. Nie chcę więc wprowadzać swoich zwyczajów, po prostu się dopasuję. Byłam z psem na dłuższym spacerze, na co normalnie, w tygodniu też nie znajduję czasu, a już na pewnie nie „za jasnego”. A Wam jak minął ten grudniowy czas? Jest szaro, śniegu nie ma, za to wczoraj pięknie świeciło słońce a termometry pokazywały -8 stopni. W Wigilię obejrzałam jeden z moich ulubionych filmów świątecznych „To właśnie miłość”, czekam jeszcze na inny pt. „Holiday”.



Podobno ma być 2 część (o ile nie była to fałszywa informacja). Czytałam dziś, że w domu, w którym kręcono zimowe sceny filmu, można teraz naprawdę zamieszkać. Dostaliście coś ciekawego pod choinkę? Podzielcie się i napiszcie o Waszych prezentach. Ja przed chwilą zrobiłam sobie prezent kupując dwie książki o tworzeniu wianków i dekoracji z kwiatów suszonych. Zamówione na Amazon.com podręczniki, w formie albumów, w języku angielskim, dlatego trochę na nie poczekam, dopiero 9.01.2026 będę mogła się nimi cieszyć. Pokażę Wam później jak są wydane.
- Layla Robinson „Everlasting Blooms: 30 Floristry Projects to Bring the Magic of Dried Flowers Into Your Home”.
- Hannah Rose Rivers Muller „Designing with Dried Flowers: Creating Everlasting Arrangements”
Jedno wiem na pewno, że na rynku polskim, jest niewiele literatury związanej z tworzeniem wianków (większość mam na półce), dlatego zaczęłam sięgać po zagraniczne tytuły. W sumie to nawet dla osoby, która nie zna języka angielskiego, nie powinien być to problem, bo główną rolę grają tu zdjęcia a nie treść pisana.
Hobby jakim się interesuję, nieustannie się rozwija i wiele jeszcze chcę i muszę się nauczyć. Na co dzień Internet pomaga mi w tym wystarczająco, obserwuję Pinterest, Instagram, Facebook, gdzie jest mnóstwo inspiracji dla wianczarek:) Sama (od dłuższego czasu) myślę o tym, żeby wydać podręcznik o tematyce tworzenia wianków. Przyznam nieśmiało, że już zaczęłam go nawet pisać.
Co roku zastanawiam się co przyniesie Nowy Rok? Trzymajcie kciuki, żeby były to same pozytywne zmiany. Już jakiś czas temu zmieniło się moje podejście do życia i staram się być optymistką, a przynajmniej podchodzę do życia z myślą, że coś jest po coś. Nawet jeśli bywają ciężkie chwile, to w końcu słońce musi wyjrzeć zza chmur, przejaśni się a szklanka zawsze jest do połowy pełna.
Sylwester udany? Zauważyłam,na podstawie rozmów, że wiele osób miało ochotę porządnie się wyspać tego ostatniego dnia roku 2025, obejrzeć coś w tv, wznieść toast i nie świętować jakoś szczególnie. Przyznam,że to smutne dla mnie. Jeśli ludzie nie chcą celebrować takich okazji jak Święta, Sylwester czy Dzień Kobiet lub Walentynki, to mam nadzieję,że każdy dzień normalny jest dla nich powodem do świętowania i coś ciekawego robią? W nowym roku mam postanowienie, żeby nie mieć żadnych postanowień:) Chociaż nie do końca, bo planuję kilka wyjazdów, rozwój moich zainteresowań i chciałabym więcej czasu skupiać się na moich potrzebach, bardziej słuchać siebie i więcej tworzyć. Nie chcę jednak czuć presji, że coś muszę bo to zapisałam na liście „do zrobienia w 2026 r.”
„Otworzymy księgę… jej strony są puste. Zrobimy wszystko, by napisać na nich piękny, inspirujący rozdział”
W tym roku będzie więcej wianków i spotkań warsztatowych, na które już teraz zapraszam moje Czytelniczki. Przykro mi Panowie, ale są one zarezerwowane tylko dla Pań. Nie martwcie się jednak, bo nic straconego. Możecie podziwiać później nasze Słowianki w mediach społecznościowych. Głównie na Instagramie, na naszym koncie @wiankislowianki_ Jest to niewątpliwie uczta dla oczu:) Sprawdźcie sami! Poza tym, to powód do radości, że Wasze Połówki zrobią coś dla siebie w sobotnie popołudnie, a przy okazji zrelaksują się i być może odkryją zdolności, o których nie miały pojęcia. Nie pamiętam żadnego z naszych spotkań, gdzie któraś z Uczestniczek wyszłaby rozczarowana i niezadowolona. Poza tym zostawiacie nam bardzo miłe wpisy w księdze gości, po zakończonych warsztatach.


To co? Gotowi? Wskakujemy w ten Nowy Rok.
A gdyby ktoś potrzebował tak zwyczajnie pogadać, zostać wysłuchanym, to piszcie. Zobaczymy co da się zrobić 😉
Pozdrawiam Was cieplutko.
Wasza Wianczarka




Dodaj komentarz